sobota, 6 sierpnia 2011
rok 2011
Chyba powoli zaczynam sie przekonywac do teorii o koncu swiata za rok i troszke (pozdrowienia dla kierownictwa NASI, wiem ze lubicie :]). Nagromadzenie wydarzen w roku biezacym jest tak gargantuicznych rozmiarow, ze zastanawiam sie co jeszcze moze sie stac i to raczej nie pozytywnego, chyba trzeba bedzie oglosic jakis plebiscyt pod koniec, bo to az nierealne. Kolejnosc w ktorej wymieniam jest przypadkowa bo jakos nie chce mi sie tego dokladnie umiejscawiac na osi czasu, ale w ciagu miniony siedmiu miesiecy z malym okladem... padl rezim jednego dyktatora, drugi "dogorywa" acz cigle zipie, w Japonii trzesienie ziemi, tsunami i kryzys jadrowy, w USA... nawet nie chce mi sie o tym paranoicznym kraju mowic..., na rodzimym podworku to samo, no a od wczoraj Andrzej. Amy Winehouse zeszla, ale spoko nagrala wczesniej plyte tak, że trup z szafy jeszcze da nam o sobie znac, w Matce Rosji, Polsce i USA zaczynaja sie kampanie wyborcze, Unia dala sie porwac efektowi domina, w Norwegii fanatyk postanowil zagrac w Counter Strike Live podkladajac do tego chora ideologie (jak zawsze religia jest winna), Afryka wymiera z glodu i ogolnego wyczerpania, a giganci patrza i czekaja kiedy bedzie mozna zaczac "Nowa Ere Kolonialna". Nawet odkrycie zloz gazu lupkowego nie pomoze, ani doplaty, ani obietnice i gloszona wszem i wobec solidarosc. Powoli zaczyna dzialac system naczyn polaczonych, efekt domina (wybaczcie powtorzenie), ale czyż nie tego... "chcielismy"?. Przypomina mi sie to co powiedzial kiedys Tomas o napisie na jakims budynku w Lodzi "Bomba Jebnie" i nie ma co sie oszukiwac, ze bedzie inaczej i nie pomoze, jak nie pomoglo w Lodzi zamalowanie napisu, bo nastepnego dnia pojawil sie nowy "I tak Bomba Jebnie". Jebnie i to z hukiem, jaka to bedzie bomba? Wychodzi na to, ze taka, ktora rozwieje nadzieje i wizje wielkiego polaczonego swiata wspolnych gospodarek, budzetow i wizji. Odliczamy. Och jaka to piekna bedzie katastrofa, a ja mam na te uroczystosc juz karnet.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Bozyr, Ty się nie martw, bo tak jest od zawsze. Pod koniec XIV wieku w Europie klimat społeczny był absolutnie przejebany. Wszyscy myśleli, że wszystko już było i że jedynym co ich czeka jest koniec świata.
OdpowiedzUsuńWidać tak jest na świecie co jakiś czas. Poza tym w przyszłym roku świat się nie kończy. Zaczyna się nowy cykl.
Pozdro 600! bachus
ja sie nie martwie, ot taki refluks :P
OdpowiedzUsuńja też się nie martwię. jak bomba ma jebnąć to i tak jebnie, a niestety muszę przyznać, że jebnąć kogoś w głowę to czasem jedyny skuteczny sposób aby się czegoś nauczyć. tak do końca współczesny świat to mnie nie zachwyca, więc jeśli ta bomba coś zmieni to jestem za.
OdpowiedzUsuńWracając jeszcze do Andrzeja, bo mnie to od wczoraj dręczy, to będzie mi go brakować, bo można się o wiele rzeczy spierać, ale każdy przyzna, że to był koleś jedyny w swoim rodzaju, taki polski, taki Andrzej :)
tak ad hoc: nie NASI tylko NAŚA,, to nieodmienny skrót.
OdpowiedzUsuńczy tomtom to mój roze? pozdrawiam mojego depjutjego.
OdpowiedzUsuńjako Komodore stowarzyszenia NAŚA muszę sie wypowiedzieć. Jedyna nadzieja w naszych Braciach z kosmosu, do których własnie odszedł Andrzej. Ważne, żeby 21.12 zrobić dobrą imprezę, ostatnią na naszej Ziemi, a potem, żeby zdążyć się uratować. Tomku zaczynamy nowy rok szkolny, więc i przerwa wakacyjna dla NAŚA dobiega końca. Proponuję wznowić spotkania od października.
Całuję
Wasz K-Dore
osobiście czekam na dzień,w którym cały świat 'odejdzie'.mam wrażenie,że będzie w tym coś pięknego.
OdpowiedzUsuńnapisz coś nowego!
Przydałoby się odświeżyć. W końcu koniec świata coraz bliżej.
OdpowiedzUsuń